Gdzie te czasy, gdy pracownik naukowy lub student siedział w bibliotece mozolnie przepisując informacje z książek i czasopism. Najpierw pojawiły się kserokopiarki w każdej czytelni, potem komputery przenośne. W końcu niektórzy wpadli na pomysł wykorzystania przenośnych skanerów oraz aparatów cyfrowych. Rozwój programów do rozpoznawania tekstu (OCR) spowodował, że zdjęcia cyfrowe doskonale poddają się obróbce i przekształceniu w dokumenty tekstowe. Najlepszym w tym względzie jest chyba FineReader.
Zawsze miałem awersję do pracy w bibliotecznych czytelniach. Wolałem wypożyczyć książkę lub ją sfotografować. Teraz jednak mam całą bibliotekę w domu. A nawet kilka. Moje biblioteki nazywają się EBSCO, ProQuest, Emerald... Znajduję w nich miliony artykułów z czasopism wydawanych na całym świecie (choć głównie anglojęzycznych). Wystarczy podać poszukiwane hasło, a EBSCO zwraca tysiące wyników. Bez trudu można znaleźć informacje na niemal dowolny temat.
Jest jednak także i minus tego postępu. Kiedyś praca doktorska opierała się na kilkudziesięciu książkach. Jeśli wśród nich było kilkanaście obcojęzycznych, to był znaczący plus dla doktoranta. Dziś, gdy najnowsze wydania czasopism mogę wyświetlić na komputerze następnego dnia po ich wydaniu, wymagania są znacznie wyższe. Oczekuje się od pracownika naukowego, że mając dostęp do tylu informacji będzie w stanie skutecznie z nich skorzystać. Jednak jest to niemożliwe. Można było kiedyś przeczytać kilkadziesiąt książek i śledzić na bieżąco prasę krajową. Dzisiejszy zalew informacji (a właściwie danych, jak powiedziałby P. F. Drucker) powoduje, że pracownik naukowy ma bardzo wycinkową wiedzę nawet wtedy, gdy wydaje mu się, że przeczytał bardzo dużo. Starsi pracownicy nie zawsze biorą to pod uwagę w swoich ocenach i recenzjach.
Biblioteki cyfrowe stale się rozwijają. Jeszcze 2 lata temu wiele tekstów w EBSCO było zeskanowane i prezentowane w formie zdjęć w plikach PDF. Dziś nawet stare publikacje (a można tu znaleźć nawet XIX-wieczne) są prezentowane jako tekst, a nie zdjęcia. To duży postęp, bo znacznie ułatwia wyszukiwanie. Skuteczne wyszukiwanie wymaga jednak umiejętności precyzowania tego, co chcemy znaleźc. Pomocnymi opcjami są "full text" oraz "minimum 5 pages". Pierwsza eliminuje wpisy bibliograficzne (czyli ok. połowę bazy, zależnie od wykupionego abonamentu), druga wyłącza teksty, które mają 3 strony i mniej (EBSCO na końcu każdego pliku dołącza własną stronę informacyjną, stąd 3, a nie 4). Krótkie teksty, z mojego doświaczenia, często mają małą wartość naukową. Jednak w przypadku nietypowych tematów, które zwracają mało wyników lepiej tą opcję wyłączyć.
Polecam korzystanie z EBSCO i innych, bo to znacznie ułatwia pracę naukową zarówno uczonym, jak i studentom. Zobacz także tekst o RSS - zdradzam tam ciekawą opcję, którą proponuje portal EBSCO.



Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź